cały tamten weekend wydarzył się praktycznie poza kadrem, wszystkie emocje schowane przed blaskiem flesza. Jak najbardziej udany dojazd (pozdrowienia dla Roberta i Oli - przesympatycznej pani żołnierz z Zielonej Góry), genialny koncert i świetne afterparty do 7 rano w poznańskich klubach;> zostałam też mianowana etatowym fotografem Lastowiczów, których to niemal wyłącznie przywiozłam na zdjęciach z tej wycieczki;)przemiło. do zobaczenia na kolejnych muzycznych trasach! obiecuję, że będę w lepszej formie;>
o powrocie wolimy z Michałem nie wspominać - Poznań nie chciał wypuścić, ale Wrocław spisał się jak zawsze, Katowice wkurwiły niemożliwie i odebrały resztki sił - karma odwróciła się bardzo szybko.
mimo tego, dalej będę wierzyła w autostop i w magicznych ludzi;> magicznych. czekamy na wiosnę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz