Pierwszy dzień, kiedy Maria pojawiła się na Salwatorskiej. Chudziutka, maleńka, chora, wystraszona kota. Już wtedy mówiłam, że zatęsknimy za tym spokojem. Mhm. Kot-demolka ukazał nam swój charakter w całej swojej krasie. A dziś. Maryśka wyjechała na święta, a w mieszkaniu dziwnie spokojnie, cicho. Zbyt cicho? już tęsknimy;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz